
Kiedy dziecko mówi „nie”
27 lutego 2020
9 niechcianych skutków kar
12 marca 2020Kiedy dziecko (nie) współpracuje
– O cholera! Na którą ja umówiłam tego dentystę? – patrzę z niedowierzaniem w telefon – No to ruchy! – pakuję ostatni kęs kanapki do ust i już w biegu zapijam herbatą.
Kątem oka widzę Sławę, która rozgościła się w zabawkach. Jeszcze minutę temu nie miałam z tym problemu, teraz wiem, że trudno ją będzie z tamtąd wyciągnąć. Wrzucam do plecaka jedzenie, termos, jakaś zabawkę.
– Sława, chodź idziemy szybko myć zęby i wychodzimy! – mówię nieco głośniej i szybciej niż zwykle.
Widzę jak Sława sunie powoli z lalką, misiem i torbą przewieszoną przez ramię.
Niecierpliwie nakładam pastę na swoją szczoteczkę i zastanawiam się czy jest coś, co mogę przyspieszyć. Jej szczoteczki nie dotykam, bo wiem, że ona chce sama i, że gdy dotknę będzie afera, a ja teraz potrzebuję efektywności, a nie afery.
Nakłada tą pastę na szczoteczkę całe wieki. W tym moim pośpiechu, nastawiona na efektywność, wymyślam, że jeszcze zdążę wstawić pranie. Ona idzie z tą szczotką i pastą do korytarza, przed lustro.
-Ej, nie idź tam. Zęby myjemy w łazience!
Nie słucha mnie. Stoi przed lustrem i sobie myje te zęby. Zostawiam to tym razem, bo przecież nie potrzebuję afery, ale czuję jak moja irytacja rośnie. Wrzucam rzeczy do pralki, wlewam płyn i programuję pralkę. Wychodzę z łazienki, a tam dziecko bez jednej skarpetki, a na podłodze plama z piany.
– O nie! Płucz zęby, a ja pościeram – ścieram tą plamę, biorę skarpetkę i chcę założyć. Skarpetka okazuje się mokra. Weszła w tą plamę… Ściągam więc i drugą i obie od razu wrzucam do pralki.
Wrzask! Ona chciała być w tej skarpecie. Za późno – już się zamoczyła w pralce. Idę po jej ulubione skarpetki nie-do-pary. Nie chce ich. Płacze. Biorę pięć innych par – i już chyba krzyczę, że nie ma czasu i ma wybrać, które chce ubrać. Nie chce żadnych. Ubieram więc nie zważając na protesty. Ona jeszcze głośniej w ryk, że chce do taty. Ja chcę żeby się ubrała. Ona nie chce i już mogę zapomnieć, że wyjdziemy wcześniej. Krzyczę. Że ma się ogarnąć, taty nie ma, a my się spieszymy i nie będzie żadnego rowerka po drodze i że ma natychmiast zakładać buty!

Chcesz dowiedzieć się więcej
o tym jak patrzeć na siebie, na dziecko i na Waszą relację aby możliwe było osiagnięcie porozumienia i większej bliskości? Pobierz pdfa ze wskazówkami.
Ucisza się, pozwala się ubrać, pozwala się wziąć za rękę, pozwala się wsadzić do fotelika. Jedziemy w milczeniu. Po jakimś czasie pyta czy możemy jechać rowerkiem.
Przypominam sobie, co powiedziałam w złości. Że nie będzie rowerka. I jak ona wtedy zrezygnowała z siebie, z tego co wtedy potrzebowała, jak gotowa była zgodzić się na wszystko, byle tylko zasłużyć sobie na ten rowerek! To zupełnie nie było to, co chciałam uzyskać.
Owszem, chciałam żeby się szybko ubrała, ale to co robiłam zupełnie nas do tego nie przybliżało. Pod presją czasu zaczęłam działać w pośpiechu, nastawiona tylko na to wyjście, nie biorąc pod uwagę tego, co Sława potrzebuje i przekazując jej tą presje, na którą ona odpowiedziała spowolnieniem.
Z perspektywy widzę, że tego dnia Sława bardzo ze mną współpracowała. Ubrała się, wybrała co zje na śniadanie, zjadła śniadanie, posprzątała kiedy jej się coś rozsypało, poszła się bawić kiedy zjadła. Była zadowolona i chętnie robiła to co chciałam aby zrobiła. Jesper Juul mówił, że dzieci gdy dobrze się czują, właśnie tak robią – współpracują, bo chcą. Chcą być z nami w relacji, chcą przynależeć, chcą wnosić wkład.
Kiedy jednak nam się coś przestawia w głowie np. pod presją czasu, oczekiwań własnych lub cudzych, zaczynamy wywierać też tą presję na dziecku. A dzieci nie lubią funkcjonować pod presją i wtedy jak by automatycznie stawiają opór – albo takim właśnie spowolnieniem, albo już bardziej aktywnie, mówiąc, że nie zrobią, protestując. Kiedy przełamiemy ten opór, być może znowu zaczną współpracować – z obawy przed karą, pod groźbą, ze strachu przed rodzicem. I to zdecydowanie nie wpływa pozytywnie na budowę relacji z dzieckiem. Ani na jego poczucie własnej wartości.
Sama świadomość tego, to już połowa sukcesu. Druga, to poradzić sobie ze swoją frustracją, albo wymyślić różne strategie jak to zrobić aby ta frustracja się nie rodziła (np. przemyślanie planować wizyty u dentysty). To długa droga. I wychodzi raz lepiej, raz gorzej.

Chcesz dowiedzieć się więcej
o tym jak patrzeć na siebie, na dziecko i na Waszą relację aby możliwe było osiagnięcie porozumienia i większej bliskości? Pobierz pdfa ze wskazówkami.




